Wysiedleni

Wysiedleni, Dorota Combrzyńska-Nogala, ilustracje Magdalena Kozieł-Nowak, Wydawnictw Literatura, Łódź 2018,  ISBN: 978-83-7672-636-6

IMG_0304Każdy, kto śledzi moje wpisy na blogu wie, że jestem wielką fanką całej serii Wydawnictwa Literatura Wojny dorosłych – historie dzieci. Mam też swoje ulubione tytuły tj. „Syberyjskie przygody chmurki” i „Wszystkie moje mamy”. Właśnie dołączyła do nich książka Doroty Combrzyńskiej-Nogali „Wysiedleni”. Historia małej Kazi całkowicie skradła moje serce.  Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że bohaterką mogłaby być moja babcia, która też dorastała w małej miejscowości  pod Lwowem z dziećmi ukraińskimi, żydowskimi  i niemieckimi a potem jej rodzina została zmuszona do porzucenia całego dotychczasowego życia i przeniesienia się na Dolny Śląsk.

Książka przybliża dzieciom temat wysiedleń Polaków po II wojnie światowej z Kresów Wschodnich  na tzw. Ziemie Odzyskane. Seria Wydawnictwa Literatura pokazuje wojnę przez pryzmat codziennego życia zwykłych ludzi. Tutaj poznajemy losy dwóch milionów polskich przesiedleńców na przykładzie rodziny Kazi Łobodziec.

Mała Kazia wychowuje się w Gródki Jagiellońskim (na terenie dzisiejszej Ukrainy). Mimo że wszyscy mieszkańcy Gródka są dość biedni i dzieci muszą pomagać w gospodarstwie mają wspaniałe, szczęśliwe dzieciństwo spędzane na kąpielach w rzece, zabawach z rówieśnikami na okolicznych łąkach, wyprawach do lasu, zabawach przy ognisku itd.  (pierwsza część książki przypomina „Dzieci z Bullerbyn”).

Cudownego kolorytu dzieciństwu Kazi dodawało przenikanie się na tamtym terenie różnych narodowości, religii i kultur. W Gródku Jagiellońskim żyli w zgodzie Polacy, Ukraińcy i Żydzi, a w wiosce obok Niemcy. Ludzie szanowali się i pomagali sobie nawzajem. Razem obchodzili żydowskie, katolickie i prawosławne święta i wspólnie kultywowali swoje tradycje. Dzieci najbardziej lubiły kolędowanie, hamamy na święto Purim i „wesele na niby” w dzień świętych Piotra i Pawła.

Wybuch II wojny światowej zmienił wszystko. Sprawił, że pochodzenie, wyznanie, język, stały się przyczyną podziałów. Żydowscy sąsiedzi musieli opuścić Gródek a Polacy zaczęli bać się Ukraińców. Ludzie, którzy do tej pory się przyjaźnili, musieli nagle stanąć po przeciwnych stronach barykady.

Dlaczego nagle mój chrzestny, wujek Jan, przyjaciel taty, opowiedział się po stronie ukraińskiej i stał się wrogiem?

Wojna zmieniła tez granice Polski. Polacy musieli więc opuścić swoje domy, pola, groby bliskich, spakować  dorobek całego życia do jednej skrzyni  i przenieść się setki kilometrów na zachód albo północ kraju. Ludzie byli zrozpaczeni, nie chcieli zostawiać wszystkiego co znają i kochają, i wyjeżdżać w nieznane. Rodzina Kazi z ciężkim sercem wyjechała do Żarku koło Jawora. Na miejscu okazało się, że owszem zamiast kurnych chat są tam piękne murowane domy z elektrycznością, ale  nadal mieszkają w nich niemieckie kobiety i dzieci. Polacy musieli zajmować ich gospodarstwa. Nierzadko Polacy i Niemcy byli zmuszeni mieszkać pod jednym dachem. Po jakimś czasie Niemcy wyjeżdżają a Kazia powoli zapuszcza w Żarku korzenie, ale nigdy nie przestanie wspominać Gródka Jagiellońskiego, gdzie spędziła najszczęśliwsze chwile swojego życia.

Za bardzo cenne uważam, że autorka nie tworzy w swoich książkach uproszczonych, czarno-białych podziałów. W książce „Bezsenność Jutki” mieliśmy wyrozumiałego niemieckiego strażnika getta i brutalnych policjantów-Żydów. Tutaj Ukrainka, z narażeniem własnego życia, ostrzegała Polaków przed banderowcami a niemiecki żołnierz uratował Kazię przed rozstrzelaniem.

Najważniejsze, przesłanie „Wysiedlonych”  jest takie, że  na świecie są ludzie szlachetni i podli  i ta linia podziału nie ma nic wspólnego z religią czy narodowością

Wtedy nauczyłyśmy się z Rózią, że w każdym narodzie są dobrzy i źli ludzie. Nie ma pod tym względem wyjątków.

W książce dobrze wiedziały o tym kobiety i dzieci. W Gródku Jagiellońskim sąsiadki przyjaźniły się, niezależnie od wyznania czy narodowości, i w trakcie wojny razem ukrywały żydowskich chłopców. W Żarku polskie kobiety potrafiły dostrzec w Niemkach nie wrogów, tylko takie same ofiary wojny, jak one same. Niemki przed opuszczeniem Żarku uczyły Polki obsługi maszyn rolniczych…

Nie po raz pierwszy zauważyłam, że kobiety jakoś łatwiej się ze sobą dogadują niż mężczyźni, bez względu na wszystko  i tu, i tam, skąd przyszliśmy. Tam Marynia Ułanik ratowała nam życie, tutaj kobiety to uratowane życie sobie nawzajem ułatwiają.

Pięknie została też pokazana przyjaźń między Polakiem Jasiem Gałuszką i niemiecką dziewczynką Brygidką Klauss.

Dorota Combrzyńska-Nogala pisze o wojnie szczerze, nie ukrywa  przed dziećmi trudnych tematów, ale robi to z takim wyczuciem, ze przekaz  nie przekracza możliwości emocjonalnych i poznawczych dzieci. Bohaterka opowiada o bolesnych, często  dramatycznych, zdarzeniach, które miały miejsce (wywózka Żydów do getta,  rozstrzelanie człowieka na oczach Kazi, śmierć przyjaciela od wybuchu pocisku), ale są one w książce równoważone opisami beztroskich zabaw. Tych szczęśliwych, wesołych chwil było więcej, dlatego treść książki nie przygnębia i nie przeraża.

Zdecydowanie jest to jednak książka do wspólnej lektury z dzieckiem ze względu na konieczność  rozwijania tematów, o których autorka tylko napomyka i wyjaśniania wprowadzonych pojęć takich, jak: obozy koncentracyjne, getta, Bełżec, banderowcy, kontyngenty, szabrownicy itd.

“Wysiedleni” powinni być obowiązkową lekturą, pokazującą, jak można pięknie się różnić i żyć w zgodzie, z poszanowaniem dla odmienności.

Bardzo ciekawa jest szata graficzna książki. Motywem przewodnim są tu rośliny, które zmieniają się dostosowując się do treści opowieści. W rozdziale, który opowiada  o cudownym dzieciństwie Kazi, w Gródku rośliny są bujne, mają wesołe, intensywne kolory. Czasom wojennym towarzyszą kwiaty szare, smutne, przywiędłe, a  wydarzenia  na Ziemiach Odzyskanych  ilustrują wiosenne, drobne pąki roślin – symbol nowego życia,  nowego początku.

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy