Moja siostra mieszka na kominku

by admin

Moja siostra mieszka na kominku, Annabel Pitcher, przekład Donata Olejnik, Wydawnictwo Papierowy Księżyc, Słupsk 2016 r., ISBN: 978-83-61386-92-06, wiek 12+

Piękna historia dla dzieci starszych (12+) o śmierci bliskiej osoby i próbach poradzenia sobie ze stratą. Trudna, smutna, ale niosąca nadzieję. Autorka porusza w książce również temat przemocy rówieśniczej, uprzedzeń i nienawiści i przeciwstawia im przyjaźń między podziałami i piękną relację między rodzeństwem.

Na początku wytłumaczę się, dlaczego w opisie książki (zresztą nie tylko tej) zdradzam może zbyt dużo szczegółów fabuły. Gdybym kierowała recenzję do docelowego odbiorcy książki, to na pewno unikałabym spojlerów, ale wiem, że biblioteczkę-apteczkę czytają głównie rodzice, którzy na tej podstawie wybierają książki do przeczytania lub podsunięcia dzieciom. Zależy mi, żebyście mieli jak najwięcej informacji i mogli podjąć świadomą decyzję, czy to książka dla Waszego dziecka, czy jednak nie.

Narratorem książki jest dziesięcioletni Jamie, który opowiada nam historię swojej rodziny. Rodziny, która kiedyś była szczęśliwa, ale pięć lat temu wszystko się zmieniło.  Podczas niedzielnego spaceru na Trafalgar Square, gdzie Jamie wybrał się z rodzicami i starszymi siostrami, bliźniaczkami Rose i Jasmine, wybuchła bomba umieszczona przez terrorystów w jednym ze śmietników. Bomba zabiła Rose.

Rodzice nie poradzili sobie ze stratą córki. Śmierć dziewczynki była śmiercią całej rodziny. Matka opuściła dom i zamieszkała z mężczyzną z grupy wsparcia. Ojciec ustawił urnę z prochami Rose na kominku i całe dnie spędza na piciu, oglądaniu zdjęć zmarłej córki i wygłaszaniu nienawistnych przemów pod adresem muzułmanów (do zamachu przyznała się grupa islamskich terrorystów). A Jamie ma wyrzuty sumienia, bo cała rodzina oczekuje od niego, że będzie rozpaczał po śmierci Rose, a on  nie czuje smutku, bo ledwie pamięta siostrę. Pogrążeni we własnym bólu rodzice nie dostrzegają cierpienia dzieci i pozostawiają je samym sobie. Chłopiec bardzo tęskni za mamą i wstydzi się zachowania ojca. Nie może zrozumieć, dlaczego tata stawia przed urną świąteczne smakołyki, urodzinowe torty i prezenty a  jemu zapomina nawet zrobić kanapki do szkoły.

Na domiar złego, ojciec podejmuje decyzję o przeprowadzce na prowincję (gdzie nie będzie obcokrajowców). W nowej szkole Jamie staje się ofiarą przemocy rówieśniczej, a jedyna osoba, która okazuje mu sympatię jest… muzułmanką. To ona bierze go w obronę przed dręczycielami, spędza z nim przerwy i pomaga w lekcjach. Jamie jest rozdarty między przyjaźnią z Sunyą a lojalnością wobec ojca.

Całą historię poznajemy z punktu widzenia chłopca, ale możemy się domyślać, że piętnastoletniej Jasmine też jest bardzo trudno. U niej rozpad rodziny i ciągłe porównywanie ze zmarłą siostrą bliźniaczką wywołują zaburzenia odżywiania. Dziewczyna bardzo stara się być dzielna dla brata i zastąpić mu matkę i ojca. Autorce udało się wykreować na kartach tej książki jedną z piękniejszych i bardziej wzruszających relacji między bratem a siostrą.

Najbardziej poruszający jest wątek tęsknoty Jamie’go za matką. Czekanie na wizytę, na telefon, na list. Ciągłe wymyślanie usprawiedliwień dla matki i kolejne rozczarowania. Jamie marzy, żeby mama przyjechała na wywiadówkę i była dumna z jego ocen. Żeby zrobić jej przyjemność tygodniami nosi koszulkę ze Spider Manem, którą (tak myśli) dostał od niej w prezencie. Jednak matka nie przyjeżdża ani na wywiadówkę, ani na święta, ani nawet na urodziny syna. Dziesięciolatek naiwnie wierzy, że jego występ w popularnym talent show  sprawi, że rodzice zejdą się i wszystko będzie jak dawniej. Oczywiście występ nie kończy się happy endem, ale przynajmniej Jamie pozbywa się złudzeń i zaczyna dopuszczać do siebie trudną prawdę, że matka go porzuciła.

Czytelnik cały czas ma nadzieję, że matka Jamie’go i Jasmine miała poważny wypadek wypadek, była w szpitalu, że istnieje powód jej nieobecności w życiu dzieci, ale prawda jest inna. Co więcej, dowiadujemy się, że kobieta doskonale wiedziała z listów od Jasmine, że jej mąż pije, stracił pracę, a dzieci potrzebują pomocy.

Dzień, w którym pod kołami samochodu ginie ukochany kot Jamie’go staje się dla rodziny punktem zwrotnym. Śmierć Rogera wyzwala w chłopcu łzy, które nie chciały popłynąć po śmierci Rose. Ojciec bierze się w garść i stara się być wsparciem dla dzieci. Po wielu nieudanych próbach, udaje mu się w końcu rozsypać prochy Rose, zaczyna akceptować chłopaka córki i przyjaźń syna z Sunyą. Zakończenie pozwala mieć nadzieję, że rodzina jednak wyjdzie zwycięsko z tej trudnej próby. Jak dawniej już nie będzie, ale jeszcze może być dobrze.

„Moja siostra mieszka na kominku” zdobyła w 2011 roku nagrodę Brandford Boase Award dla najlepszego debiutu wśród książek dla dzieci i młodzieży. Otrzymała też  nominacje do takich nagród jak Dylan Thomas Prize, Galaxy British Book Awards, The Red House Children’s Book Award i Waterstones Children’s Book Prize.

Podobne wątki znajdziecie tutaj:

Rodzice, którzy nie poradzili sobie ze stratą dziecka i zaniedbują pozostałe „Jasne dni, ciemne dni”.

Matka opuszcza dziecko „My dwie, my trzy, my cztery”.

Skupieni na swoim cierpieniu rodzice nie stanowią wsparcia dla dziecka/oczekują od niego wsparcia „Kasieńka”.

Podobne wpisy

error: Content is protected !!