PREZENT DLA CEBULKI

Prezent dla Cebulki, Frida Nilsson, przekład Agnieszka Stróżyk, ilustracje Maria Nilsson Thore, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014, ISBN: 978-83-7776-085-7

„Prezent dla Cebulki” to moje największe zaskoczenie czytelnicze ubiegłego roku. Tytuł był reklamowany jako książka – kalendarz adwentowy, która zawiera 25 opowiadań do czytania po jednym od 1 grudnia do Bożego Narodzenia. Spodziewałam się więc miłej, ciepłej i lekkiej książeczki, która wprowadza w świąteczny nastrój. Tymczasem książka wcale lekka nie jest, a zawarta tu historia jest całkowicie uniwersalna i można ją czytać w dowolnym czasie. To historia o poczuciu braku, tęsknocie, rozczarowaniach i marzeniach, które się spełniają. A święta są tu tylko tłem. Książka jest pełna trudnych emocji (świetnie oddanych przez ilustratorkę), ale i nadziei. Jest bardzo wzruszająco, ale bez taniego sentymentalizmu. I jest magia. Ale nie taka, jak w świątecznych reklamach coca-coli. To raczej  magia codzienności.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenie. Mama prosi Stiga, którego nazywa Cebulką, żeby powiedział, co chciałby dostać pod choinkę. Cebulka ma dwa marzenia. Chciałby mieć rower i tatę. Mama, która samotnie wychowuje syna, nie ma pieniędzy na kupno roweru i nie widzi szans na odnalezienie ojca Cebulki, z którym łączyła ją tylko przelotna znajomość. Ale Cebulka nie chce nic innego. Kiedy nikt nie widzi, jeździ na swoim wyimaginowanym rowerze i snuje fantazje na temat spotkania z ojcem (ojciec jest oczywiście zachwycony tym spotkaniem). Chłopiec nie może już znieść litości, z jaką patrzą na niego inne dzieci, udaje się więc do Karla, miejscowego dziwaka, który rzekomo potrafi hipnotyzować kury. Może uda mu się zahipnotyzować mamę, żeby spełniła marzenia Cebulki? Karl uczy chłopca, jak postępować z kurami, ale mamy zahipnotyzować nie potrafi. Cebulka wsiada więc na skradziony rower i wyrusza do Sztokholmu na poszukiwanie ojca. Musi go odnaleźć, bo przecież powiedział śmiejącym się z niego dzieciom, że ma tatę i spędzi z nim święta. Ani z hipnozy ani z poszukiwań nic nie wychodzi, ale gdy nadchodzi Wigilia okazuje się, że Cebulka będzie miał i rower i tatę. Udało mu się nawet pogłaskać kurę! Jak to w życiu bywa, Cebulka dostał niezupełnie to, co chciał, ale więcej niż mógł sobie wymarzyć. I to bez świątecznych cudów.

Ciekawym wątkiem w książce jest partnerskie traktowanie dziecka przez mamę Stiga, szczere, otwarte rozmowy na trudne tematy, przyznawanie się do błędów. Bardzo ujęła mnie ta postać.

„Ten mężczyzna… on nawet nie wie, że istniejesz. Poznałam go po prostu w tamten weekend w Sztokholmie. A gdy się pożegnaliśmy wyrzuciłam do kosza karteczkę z numerem, bo… bo on właściwie wcale tak bardzo mi się nie podobał. […] Ale gdy zrozumiałam, że mam ciebie w brzuchu, to bardzo się ucieszyłam. Tak bardzo chciałam cię mieć. Tylko że nie chciałam mieć tamtego mężczyzny. […] Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo t y będziesz go chciał. Sądziłam, że je wystarczę. Wybacz mi, Cebulko. Myślałam tylko o sobie.”

Polecam „Prezent dla Cebulki” dla dzieci z rodzin niepełnych i zrekonstruowanych i dla wszystkich innych, jako książkę ucząca empatii.

P.S. Nam niestety nie udało się czytać książki po jednym rozdziale. Historia Cebulki za bardzo nas wciągnęła, żeby czekać do następnego dnia.

 

PODOBNE POSTY

1 Komentarz

  • Kominiarz na święta – Biblioteczka-apteczka 21 grudnia 2018 (15:15)

    […] Mikołaja, ale za to poruszają tematy ważne i uniwersalne. Taką książką jest na pewno „Prezent dla Cebulki”, o którym już pisałam. W tym roku polecam „Kominiarza na […]