Historie bez słów

by admin

Uważa się często, że książki bez tekstu są przeznaczone dla dzieci najmłodszych, które nie znają jeszcze liter. Nic bardziej mylnego. Odbiorcami książek beztekstowych mogą być dzieci w wieku szkolnym, które potrafią już całkiem sprawnie czytać. Historie bez słów są bowiem świetnym narzędziem edukacyjnym, które wspiera rozwój poznawczy i kompetencje językowe dzieci.

Zacznijmy jednak od uporządkowania pojęć, ponieważ znalazłam wiele artykułów, które teoretycznie były poświęcone książkom obrazkowym, ale w praktyce ograniczały się do książek beztekstowych, co może wprowadzać w błąd, że książka obrazkowa to książka bez tekstu. Książka obrazkowa  jest pojęciem znacznie szerszym, a książki bez tekstu są tylko jednym z rodzajów picturebooków. W bardzo dużym skrócie, książki obrazkowe możemy podzielić na narracyjne i nienarracyjne oraz książki złożone z tekstu i obrazu i z samych obrazów[i]. W tym wpisie zajmiemy się książkami narracyjnymi beztekstowymi (wordless books) czyli takimi, w których jedynym nośnikiem narracji jest obraz (sekwencja obrazów). I tu znowu możemy dokonać podziału na książki jednowątkowe (np. „Dzień na plaży”, „Złodziej kury”) i wielosceniczne (niem. Wimmelbuch). Te drugie cechuje bardzo rozbudowana, pełna szczegółów, warstwa wizualna. Na ilustracjach aż „roi się” (niem. wimmeln) od ludzi, zwierząt i przedmiotów. W ramach jednej rozkładówki rozgrywają się równolegle przygody wielu bohaterów, które łączy otoczenie (np. miasto, las). Dobrymi przykładami książek wieloscenicznych są serie „Ulica Czereśniowa”, „Miasteczko Mamoko” i „Rok w …”.

Skoro już wiemy, o jakich książkach mówimy, możemy przejść do ich zalet. Lektura narracyjnych książek obrazkowych bez tekstu to fantastyczna gimnastyka dla oka, wyobraźni i języka:

  • Książki beztekstowe umożliwiają ćwiczenie percepcji wzrokowej.
  • Tworzenie własnej opowieści na podstawie ilustracji rozbudza kreatywność dziecka (a tworzona na podstawie obrazów historia  może być za każdym razem inna!).
  • Opisując własnymi słowami, co się dzieje na obrazkach, dzieci ćwiczą umiejętność opowiadania historii, narracji (początek, rozwinięcie, koniec).
  • Uczą się też budowania prawidłowych zdań i doskonalą płynności wypowiedzi.
  • Nabywają  umiejętność dostrzegania kolejności zdarzeń i związków przyczynowo-skutkowych.
  • „Czytanie” książek beztekstowych o charakterze narracyjnym to również świetne ćwiczenie pamięci (zapamiętywanie elementów stworzonej fabuły).
  • Książki obrazkowe bez tekstu wzbogacają wiedzę dziecka o świecie i ludziach (dziecko poznaje nowe miejsca, przedmioty, sytuacje).
  • Ilustracje zawierające wiele szczegółów pomagają wprowadzać nowe pojęcia i rozszerzają zasób słownictwa dziecka (np. nazwy sprzętu sportowego czy pojazdów budowlanych; często jest to specjalistyczne słownictwo z danej dziedziny np. szalunek, sorbent, poziomica).
  •  Książki złożone z samych obrazów sprawdzają się również jako narzędzie nauczania języków obcych i komunikacji z dziećmi/uczniami nieznającymi języka. Czytałam o ciekawym projekcie włoskiej sekcji IBBY, który polegał na stworzeniu na wyspie Lampedusa biblioteczki dla dzieci uchodźców zawierającej  picturebooki bez tekstu, które są zrozumiałe dla wszystkich, niezależnie od języka. Książki bez tekstu sprawdziły się też świetnie jako lektury dla dzieci uchodźców z Ukrainy.

Książki bez słów (szczególnie te wielosceniczne) bardzo dobrze nadają się do tzw. aktywnego czytania, podczas którego dziecko nie jest tylko biernym słuchaczem, ale odpowiada na pytania i wykonuje dodatkowe zadania. Taka forma jest dla małego czytelnika bardziej interesująca i umożliwia dalsze działania edukacyjne na bazie książki:

  • Wyszukiwanie elementów obrazków (np. przeciwieństwa, zwierzęta żyjące w nocy, rzeczy, które ładnie pachną) lub zabawa I spy with my little eye (rodzic mówi np.  „widzę to, czego wy nie widzicie, i to jest pomarańczowe/ostre/ma długi ogon” itd., a dziecko odgaduje). To świetne ćwiczenie na  koncentrację i spostrzegawczość.
  • Zgadywanie, co jest na następnej stronie, dokąd idzie bohater, kogo spotka, dlaczego jest tak ubrany, na kogo czeka itd., może być doskonałą lekcją przewidywania, logicznego myślenia i wyciągania wniosków.
  • Wymyślanie ciągu dalszego czy innego zakończenia rozwija wyobraźnię.
  • Zastanawianie się, dlaczego bohater tak postąpił, jakie miał intencje, domyślanie się, co czuje i myśli, sprzyja rozwojowi inteligencji emocjonalnej dziecka.
  • Podczas lektury możemy poćwiczyć liczenie (Ile jest czapek? A choinek?), porównywanie wielkości (Co jest większe, cięższe, wyższe?) i określanie położenia (Co znajduje się pod stołem, a co koło przed drzewem?).
  • Możemy potrenować z dziećmi kategoryzację elementów pod względem wielkości, koloru, kształtu i funkcji (np. Które warzywa są okrągłe?, Które narzędzia wykorzystujemy do prac ogrodowych?).
  • Wyszukując przedmioty, których nazwa zaczyna się od konkretnej głoski, ćwiczymy z dziećmi słuch fonemowy.
  • Przy książkach obrazkowych można też powtórzyć angielskie słówka. Opiekun mówi np. „yellow car” a dziecko wyszukuje i wskazuje żółty pojazd.

Pisząc o zaletach książek beztekstowych nie można pominąć wpływu ich lektury na samoocenę dziecka. Przedszkolak będzie dumny, że potrafi zrozumieć książkę mimo nieznajomości liter, a nawet „przeczytać” ją dorosłemu. Natomiast dziecko w wieku szkolnym, które ma trudności z czytaniem, może dzięki książce beztekstowej poczuć się kompetentnym czytelnikiem (obraz daje możliwość różnych interpretacji, więc nie ma tu złych odpowiedzi) i rozwinąć pozytywne skojarzenia z książkami.

Warto jeszcze wspomnieć, że „czytelnik” historii bez słów staje się jej współautorem i odczytuje obrazy w oparciu o posiadaną wiedzę i doświadczenia, dlatego książki beztekstowe są wieloadresowe i można je wykorzystywać do pracy z osobami w różnym wieku. Przykładowo książka „Przed i po” zainteresuje już dziecko w wieku lat czterech, ale będzie też świetną podstawą zajęć warsztatowych z młodzieżą.

Wielu dorosłych czuje się niepewnie, kiedy nie ma do dyspozycji gotowej, spisanej historii. „Lektura” książek beztekstowych rzeczywiście wymaga od dorosłego większego zaangażowania i kreatywności  i na początku rodzic może nie wiedzieć, jak się za to „czytanie” zabrać. W przypadku książek jednowątkowych sprawa jest stosunkowo prosta (przynajmniej w teorii). Książki  wielosceniczne, np. seria o ulicy Czereśniowej stanowią większe wyzwanie. Poniżej kilka strategii i wskazówek.

  • Wybrać jedną stronę i opowiadać przygody różnych bohaterów rozgrywające się w przedstawionym na tej stronie miejscu (dworzec, centrum handlowe itp.).
  • Wybrać sobie jednego bohatera i na kolejnych stronach śledzić jego historię.
  • Jeżeli posiadamy inne tytuły z serii możemy wybrać jedno miejsce akcji np. dom kultury i „czytać” co się tam dzieje zimą, latem, a co nocą. To ulubiony sposób mojej córki:)
  • Poza tworzeniem historii na bazie ilustracji, możemy oczywiście zadawać pytania związane z obrazkami (Komu pomaga policjant?, Co byś zrobił na miejscu tej pani? Ile żaglówek widzisz na obrazku?, Który samochód jest największy? dlaczego dziewczynka ma ma smutną minę?), wymyślać zagadki i różne polecenia (kto pierwszy znajdzie konia, pokaż przedmiot w kolorze niebieskim, albo zwierzę na literę c). Możemy bawić się w wymyślanie ciągu dalszego, innego zakończenia. Możemy zastanawiać dlaczego dana postać jest smutna i dla kogo kupiła prezent. Możemy szukać podobnych przedmiotów w naszym domu/ogrodzie itd. itp.

Pamiętajmy, że nie musimy opisywać każdego elementu rozkładówki, a tworzona na podstawie obrazów historia może być przez każdego i za każdym razem opowiedziana inaczej (dlatego książki beztekstowe nie nudzą się). Możemy dowolnie rozwijać  i modyfikować naszą opowieść. W zależności od nastroju, możemy zmieniać jej charakter (może być smutna albo wesoła, wyciszać albo pobudzać). Przy każdej lekturze możemy zwracać uwagę na inne elementy, dodawać inne szczegóły. Losy bohaterów też mogą za każdym razem potoczyć się inaczej.

Mam nadzieję, że przedstawione zalety zachęcą rodziców i pedagogów do podjęcia tego wysiłku i sięgnięcia po historie bez słów.

[i] Osoby zainteresowane tematem picturebooków (nie tylko beztekstowych) odsyłam do publikacji  Książka obrazkowa. Wprowadzenie. Red. M. Cackowska, H. Dymel-Trzebiatowska, J. Szyłak. Poznań, Instytut Kultury Popularnej, 2017.

Podobne wpisy

error: Content is protected !!