Oro

ORO, Marcel A. Marcel, ilustracje Krzysztof Ostrowski, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012, ISBN 978-83-933758-2-0; wiek 12+

Rzadko okładka i znajdująca się na niej notka wydawcy  tak bardzo nie pasuje do treści książki, jak w tym przypadku. Jeżeli ktoś przy wyborze książki  sugerował się  blurbem, to na pewno spotkało go duże zaskoczenie.

Główna bohaterka, trzynastoletnia Lena, jako niemowlę została podrzucona do kościelnej „kołyski życia” i większość dzieciństwa spędziła w domach dziecka. Ma też za sobą kilka nieudanych adopcji. Zawsze trafiała do ludzi niedojrzałych emocjonalnie, nieodpowiedzialnych, którzy chyba nie do końca zdawali sobie sprawę, czym jest adopcja dziecka. Jedna z niedoszłych matek obwiniała dziewczynkę o śmierć męża, który zginął w wypadku jadąc po urodzinowy tort dla Leny. Inni rodzice „hartowali” dziewczynkę zostawiając  ją samą na placach zabaw. Była też matka, która wezwała księdza by wypędził z Leny szatana za to, że dziewczynka po upadku z roweru poskarżyła się, że uderzyła się w miejsce „o którym nie wolno myśleć, ani go dotykać”.

Trzeba się modlić i być pokornym. Czy ty w ogóle wiesz, jakie masz szczęście w życiu?!. Niejedno dziecko chciałoby być na twoim miejscu.

Lena zawsze wracała do „bidula”  z nowymi opiniami o sobie: „Dziecko apatyczne. Niezainteresowane zabawą, edukacją. Nie lubi bliskości”, „Dziewczynka wycofana. Nie związuje kontaktów z rówieśnikami”, a nawet „Dziecko krnąbrne, niezdyscyplinowane. Przyłapana na kłamstwie, kradzieży, grzechu nieczystości. Może być opętana” (dobrze, że nie odkryli jej tajemnicy, że Lena słyszy głosy przedmiotów i potrafi się z nimi porozumiewać ) i coraz niższym poczuciem własnej wartości. Dziewczynka uwierzyła, że przynosi nieszczęście, że nie można jej pokochać. Te rozczarowania sprawiły, że Lena stała się nieufna i zamknięta w sobie i  wcale się nie ucieszyła, kiedy  kolejna rodzina zgłosiła się do domu dziecka z zamiarem jej adoptowania.

Teraz ma trzynaście lat i na pewno nie będzie się zachowywać jak spanikowana jedenastolatka, której zależy […] Wtedy jej zależało. Chciała się podobać, chciała, by ją polubili, pokochali od pierwszego spojrzenia. Takie tam… Normalne marzenia dziecka, czyli zupełny obciach. Dziś Lena już wie, że się nie spodoba, że jej nie polubią i nie pokochają od pierwszego spojrzenia. Bo miłość nie istnieje. Lena to wie, bo ma trzynaście lat i dotąd jej nie spotkała.

Wanda i Roman wydali się dziewczynce  sympatyczni, ale Lena przecież wie, że pozory mylą. W końcu i tak wróci, skąd przyszła. Dlatego postanawia, że nie pozwoli kolejny raz się zranić. Nie przywiąże się do nich, nie pokocha. Po przeprowadzce do nowego domu pilnuje się, żeby nie okazywać nic oprócz obojętności. Nie chce uczestniczyć w życiu rodziny, posiłki je sama w swoim pokoju, traktuje wszystkich z dystansem i czeka, kiedy zostanie oddana. To przecież tylko kwestia czasu.

W domu Jeleńskich mieszka jeszcze pięcioro adoptowanych dzieci. Każde inne, ze swoją (często traumatyczną) historią, z różnymi deficytami, chorobami i dziwactwami: puszysta nastolatka o pseudonimie Cienka, autystyczny Memory, który ma genialną pamięć, ale nie potrafi rozpoznawać i okazywać emocji, cierpiący na bulimię Arnold, który ciągle czeka na swoją zaginioną matkę, Iskra, dziewczynka z ADHD i pięcioletni Oko z oznakami choroby sierocej. Tym wszystkim indywiduom udało się stworzyć kochającą się rodzinę, ciepły dom, w którym każdy czuje się dobrze, wszyscy się wspierają, szanują swoją odmienność i świetnie się uzupełniają. Lenie coraz trudniej było realizować dotychczasową strategię nieangażowania się. Członkowie rodziny nie naciskali, cierpliwie czekali aż Lena się otworzy. Ich otwartość i życzliwość zrobiły swoje i  dziewczynka powoli zaczęła czuć się częścią rodziny (przełomem był wypadek Romana). Wydawać by się mogło, że wszystko idzie ku dobremu, ale kiedy tylko Lena zauważa, że się przyzwyczaja, że zaczyna jej zależeć … ucieka.

Dziś jest fajnie, żeby jutro bardziej zabolało.

Wtedy pojawia się tajemniczy Oro, który zamieszkał w  szafie Leny i którego tylko ona mogła zobaczyć. Do końca nie wiemy, kim był Oro. Najlepszym przyjacielem bohaterki? Nauczycielem życia? Osobą, którą dziewczyna chciałaby być? Taką lepszą wersją Leny? Oro stara się, żeby Lena dostrzegła wartość bliskości, dzielenia się problemami, nauczyła się dawać i brać. Ale wie, że przed dziewczyną długa droga. Najpierw musi zaakceptować siebie, wyleczyć traumę wcześniejszych doświadczeń, przełamać swoje lęki i kompleksy. I Oro jej w tym pomaga. Kiedy Lena zaczyna wychodzić ze swojej skorupy,  Oro może zniknąć.

„Oro” to książka o miłości, która leczy rany, wartości rodziny, odnajdywaniu swojego miejsca wśród ludzi i dojrzewaniu do wrażliwości na problemy innych. Najmocniejszą stroną  książki Marcel A. Marcel są pełnokrwiste, nie wyidealizowane postacie, których nie sposób nie polubić. Młodzi czytelnicy bez trudu utożsamią się z ich problemami. Podoba mi się też współczesny język, który nie brzmi sztucznie. W książce pojawiają się trudne tematy (alkoholizm rodzica, niechciane dzieci, przemoc w rodzinie, agresja rówieśników), ale autorki poruszają je z humorem,  bez patosu i popadania w ckliwość. Nie pouczają też młodego czytelnika, pozwalają mu na samodzielne wyciąganie wniosków.

Książka Roku 2012 Polskiej Sekcji IBBY.

 

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy