MOJA MAMA MA RAKA

Moja mama ma raka, Monika Zięba,  Agencja Edytorska EZOP, Warszawa 2007, ISBN: 978-83-89133-35-9

Zwykle nie chcemy rozmawiać z dziećmi o ciężkich chorobach w rodzinie, obawiając się, że w ten sposób je przestraszymy.  Nic bardziej błędnego. To niewiedza  budzi w dziecku lęk i poczucie zagrożenia. To co znane, zrozumiałe, oswojone, staje się mniej przerażające. Dziecko nigdy nie jest za małe na rozmowę, trzeba tylko dostosować przekaz do wieku dziecka.

Głównym bohaterem i narratorem opowiadania jest ośmioletni Tomek, który opisuje, jak toczy się życie jego rodziny w obliczu choroby nowotworowej mamy. Chłopiec opowiada o tym, jak zmienia się wygląd mamy, jak tata stara się sprostać codziennym obowiązkom domowym i jak chorobę mamy przeżywają dzieci. Czteroletnia Tosia stara się w dzień być dzielna, ale ze stresu moczy się w nocy. Tomek czuje że powinien, jako starszy brat, być wsparciem dla małej Tosi, ale sam nie zawsze jest w stanie udźwignąć towarzyszące mu emocje, takie jak gniew, bezsilność, niepokój i zagubienie.

 W książce dzieci znajdą wyjaśnienie takich terminów, jak „chemioterapia”, „mammograf”, czy „onkolog”. Autorka przekazuje prostym, trafiającym do najmłodszych, językiem informacje na temat raka, procesu leczenia i rehabilitacji,  tłumaczy, dlaczego mama nie może się bawić, czemu jest osłabiona i wypadają jej włosy. Książka nie ukrywa przed dzieckiem, że nowotwór to poważna choroba, ale pokazuje również, że raka można przezwyciężyć.

Ciekawa jest też  oprawa graficzna. Książka została zilustrowana na wzór kolorowanki bądź zeszytu zadań. Przyznam, że początkowo miałam mieszane uczucia widząc propozycję zabawy w labirynty z wykorzystaniem rurek do kroplówki, jednak po pewnym czasie pomysł autorki, że rozwiązywanie tych zadań może stanowić dodatkową formę terapii dla dzieci, przekonał mnie.

„Moja mama ma raka”  jest pierwszą książeczką z nowej edukacyjno-terapeutycznej serii Ezopa „Trudny temat”. Książka otrzymała pozytywną opinię psychologa dziecięcego i onkologa.

 

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy