KASIEŃKA

Kasieńka, Sarah Crossan, przekład (bardzo dobra robota) Katarzyna Domańska, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2015, ISBN 978-83-63696-39-9

Samo dojrzewanie to trudny okres w życiu, a na barki dwunastoletniej bohaterki spada dodatkowo rozstanie rodziców, depresja matki, trudy emigracji i przemoc rówieśnicza.  Mogło by się wydawać, że poruszenie tylu poważnych problemów w jednej historii  i napisanie książki dla nastolatków wierszem, to przedsięwzięcie karkołomne, ale efekt jest znakomity. Dawno nie czytałam tak poruszającej i tak dobrze napisanej książki dla młodszych czytelników.

Tato Kasieńki wyjeżdża za granicę. Matka nie chce przyjąć do wiadomości, że ojciec opuścił rodzinę i postanawia go odszukać. Dziewczynka zostaje zmuszona do opuszczenia domu, przyjaciół, szkoły i wyjechania do obcego kraju. W Anglii Kasieńka traci wszystko, łącznie z imieniem, bo nikt nawet nie zadaje sobie trudu, żeby je prawidłowo wymawiać i wszyscy zwracają się do niej „Cassie.” Ich „studio” w Coventry okazuje się obskurną norą w niebezpiecznej dzielnicy, gdzie Kasieńka musi dzielić z mamą łóżko. Mimo że dziewczyna ma znacznie większą wiedzę niż angielscy rówieśnicy, trafia do młodszej klasy, „bo jest Polką”. W szkole ma nie tylko problemy z aklimatyzacją w nowym miejscu, jest też dręczona przez szkolne koleżanki, które wyśmiewają jej nieogolone nogi, brzydkie ubrania i krótkie włosy („Jesteś homo?”, „Śmierdzisz jak stare mięso”).

Niestety w domu dziewczyna też nie znajduje pocieszenia i wsparcia. Skoncentrowana na sobie matka nie interesuje się kłopotami córki. Wręcz przeciwnie, obarcza ją dodatkowo swoimi problemami i zmusza do cowieczornego przemierzania ulic Coventry w desperackim poszukiwania ojca, który wcale nie chce być odnaleziony i zupełnie nie zauważa, jak bardzo samotna, wyobcowana i upokorzona czuje się jej córka. Odnalezienie ojca jeszcze pogarsza sytuację. Ojciec namawia Kasieńkę do zamieszkania z nim i jego nową rodziną a matka obwinia ją o zdradę i trzymanie z ojcem.

Jedyne pocieszenie bohaterka znajduje w treningach pływania i przyjaźni z Williamem. Basen jest dla niej odskocznią, azylem, jedynym miejscem które zna, w którym czuje się bezpieczna i może robić to, w czym jest dobra. To właśnie tam, powoli odbudowuje poczucie własnej wartości.

Kasieńka wychodzi zwycięsko z tej ciężkiej próby. Odkrywa w sobie wielkie pokłady siły, odwagi i wytrwałości: matkuje własnej matce, nie ulega szkolnym dręczycielkom, nie daje się uwikłać w konflikty między rodzicami i, mimo wszelkich przeciwności, jedzie na zawody pływackie, żeby zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Pozostając przy basenowej metaforyce – Kasieńce udaje się odbić od dnia i wypłynąć na powierzchnię. I zawdzięcza to wyłącznie sobie.

IMG_9385-2Przeczytałam w Internecie, że książka irlandzkiej pisarki jest wykorzystywana w angielskich szkołach jako pomoc w rozmowach na temat różnorodności, tolerancji, dyskryminacji ze względu na pochodzenie i problemów, z jakimi borykają się uczniowie z innych krajów.  Początkowo chciałam opisać „Kasieńkę” razem z książką „Moje Bullerbyn” we wspólnym poście poświęconym sytuacji dzieci polskich emigrantów, ale po przeczytaniu książki uznałam, że na pierwszy plan wysuwa się tu temat toksycznego rodzicielstwa a emigracja jest tylko tłem.

Podstawowym problemem Kasieńki są, w mojej opinii,  jej rodzice, którzy zapomnieli, że to oni są dorośli i to oni powinni być odpowiedzialni za dziecko, bez względu na to, jak bardzo posypało im się życie. Zaślepieni własnym cierpieniem zupełnie nie liczą się z emocjami córki i nie stanowią dla niej żadnego oparcia, mimo że to ona ponosi negatywne konsekwencje ich decyzji. „Kasieńka” to świetna lektura dla dorosłych, którzy chcieliby przez chwilę „posiedzieć” w głowie dwunastolatki (realizm psychologiczny jest niewątpliwym atutem książki) i zobaczyć, jak wyjątkowo celne potrafią być dziecięce obserwacje świata dorosłych. Książka zwraca uwagę na błędy, jakie popełniają dorośli w relacjach z dziećmi i jakim obciążeniem mogą być te błędy dla dziecięcej psychiki. Bardzo poruszające jest uzmysłowienie sobie dziecięcej gotowości do poświęceń, brania na siebie winy i przejmowania odpowiedzialności za szczęście rodziców.

Ciekawa jest również forma „Kasieńki”. Książka Sarah Crossan składa się z 127 białych wierszy, krótkich, zwięzłych, oszczędnych w słowa, ale jak bardzo bogatych w treść, sens i emocje. Nie mogę też nie wspomnieć o świetnym tłumaczeniu.

Wątpię, żeby udało mi się zachęcić Was do tej lektury tak, jak książka na to zasługuje. Najlepszą zachętą niech będzie więc kilka fragmentów:

„Mamie jest ciężko,
Gdy wszyscy patrzą.
Wstydzi się tej torby.
Starej, nylonowej
Pożyczonej od Babci.
Tata zabrał wszystkie dobre walizki,
Kiedy nas zostawił,
Kiedy porzucił Mamę i mnie.”

„Gdy Mama powiedziała:
„Jedziemy do Anglii”,
Nie myślałam, że będę
Sama.
Wiedziałam, że będę inna,
Obca.
Wiedziałam, że nie będę rozumiała
Wszystkiego.
Ale myślałam, że może będę egzotyczna,
Jak ruda wiewiórka wśród szarych,
Tak, jak angielska dziewczynka byłaby egzotyczna w Gdańsku.
Ale nie jestem angielską dziewczynką w Gdańsku,
Jestem Polką w Coventry.
A to nie jest to samo,
Ani trochę.”

 „Tata nie chce, żebyśmy go znalazły;
On się ukrywa – ukrywa przed nami obiema,
Gdy o tym myślę, czasem zgrzytam zębami,
Ale nie mówię tego Mamie,
Nawet wtedy gdy szukamy.
Wieczór za wieczorem,
Ulica za ulicą,
Od drzwi do drzwi,
I pada deszcz,
A ja jestem głodna.
I zmęczona,
I chce mi się płakać,
Bo nadzieja jest wszystkim, co jej pozostało.
I nie mogę jej Mamie odebrać.”

„Szkoda, że tata nie umarł.
Zmarli ojcowie nie odchodzą dlatego, że chcą.
Można traktować ich jak świętych.
Można im zapalać świeczki
I sprzątać im groby.
Nie można tego robić z zaginionym ojcem.”

„Jestem taka zła na Tatę, że żołądek zmienia mi się w kamień.
Za każdym razem, gdy Mama patrzy  na
Swoją mapę na ścianie –
Za każdym razem, gdy Mama sięga
Po płaszcz i buty –
Za każdym razem, gdy Mama otwiera
Portmonetkę i marszczy brwi –
Za każdym razem, gdy Mama kładzie się do
Łóżka  i cicho szlocha.
Jestem taka zła,
Że żołądek zmienia mi się w kamień,
Którym chciałabym rzucić w Tatę.”

„Jesteś nowa w klasie,
Więc może teraz będą nienawidzić ciebie
Zamiast mnie.
Robią to tak:
Patrzą,
Szepczą,
Chichoczą.
Brzmi jak nic wielkiego,
Ale gdy to się dzieje
Codziennie,
Czujesz, jakbyś wchodziła pod górę,
Dźwigając na plecach ogromny głaz.”

„W zawodach biorą udział
Szkoły z całego kraju
Pani Morrow daje mi pusty formularz zgody,
Żebym go wzięła do domu.
Mama kręci głową:
Nie. Absolutnie. Nie.
Nie podaje powodu.
Nie musi.
Powód jest jasny.
Nie zasługuję na to”.

„Wiem chodzi mu o to, że muszę dać Mamie czas.
Wiem chodzi mu o to, że ona przestanie mnie obwiniać,
Gdy znowu poczuje się dobrze. […] Ale ja mam trzynaście lat,
A Mama czterdzieści dwa,
Więc to ona powinna być mądrzejsza.”

PODOBNE POSTY

1 Komentarz