WŁOSY MAMY

Włosy Mamy, Gro Dahle, przekład Helena Garczyńska, ilustracje Svein Nyhus, wydawnictwo EneDueRabe, Gdańsk 2010 r., ISBN 978-83-927462-3-2

„Włosy mamy” to przepiękna, wzruszająca opowieść o depresji matki widzianej oczami dziecka.

Gdy „Mama ma słońce we włosach, uśmiech we włosach”, Emma jest szczęśliwa. Ale pewnego dnia mamę ogarnia wielki smutek – leży całymi dniami w łóżku, patrzy w ścianę i ciągle płacze. Nie odpowiada na wołania dziewczynki. Z apatii nie są w stanie jej wyrwać nawet skargi córeczki, że jest głodna. Emma złości się na mamę („Głupia Mama! Leniwa Mama!”), a zaraz potem obwinia siebie o jej złe samopoczucie („Mamo, przepraszam, Mamo kochana, przepraszam, przepraszam”). Dziewczynka nie rozumie, co się dzieje. Nikt nie wytłumaczył jej, że mama jest chora, dlatego czuje się przerażona i zagubiona. W końcu wpada na pomysł, że jeżeli uda jej się rozczesać włosy mamy, które bardzo się poplątały, to wszystko wróci do normy. Okazuje się, że we włosach mamy żyją dzikie i niebezpieczne stworzenia. Mała Emma boi się potworów, ale wchodzi do środka, żeby pomóc mamie. Dochodzi tu do odwrócenia ról w rodzinie (parentyfikacja) – to Emma troszczy się o dobrostan mamy, czuje się odpowiedzialna za jej komfort. Na szczęście, dziewczynka spotyka tajemniczego pana, któremu udaje się  wygonić z włosów mamy czarne ptaki i smoki i toruje Emmie ścieżkę, którą można wyjść z włosów. Potem Emma musi czekać „bo uciszanie wiatru w dzikich włosach trwa długo, uciszanie szalejącego sztormu…” Ale w końcu  Mama znowu ma „uśmiechnięte, tańczące włosy”, a Emma znowu może być jej małą córeczką.

„Włosy mamy” to pierwsza wydana w Polsce książka dla dzieci, która porusza temat depresji (moim zdaniem można ją również czytać dzieciom, z rodzin dotkniętych uzależnieniem, które przejmują rolę „rodzinnych bohaterów”). Gro Dahle pisze o depresji w sposób poetycki, wprowadza elementy baśniowe, ale bardzo realistycznie opisuje objawy choroby i celnie oddaje uczucia dziecka, które  ma do czynienia z sytuacją, której nie rozumie.

Na przykładzie „Włosów Mamy” świetnie widać jaką, rolę spełnia metafora w opowiadaniach terapeutycznych. Dzięki metaforycznemu ujęciu tematu, dziecko odnajdzie w tej historii podobieństwa do swojej sytuacji, ale nie będzie czuło się zdemaskowane. Metafora pozwala dotknąć tego, co bolesne, w delikatny i bezpieczny sposób.

Książka Gro Dahle tłumaczy dzieciom chorobę, wyjaśnia powody „dziwnego” zachowania rodzica, jego gwałtownych, nieuzasadnionych zmian nastroju i uwalnia dziecko od poczucia winy. Ułatwia też poradzenie sobie z trudnymi, często sprzecznymi uczuciami, których doświadcza (złość na rodzica, współczucie, bezradność, zagubienie, chęć niesienia pomocy itd.). Lektura „Włosów Mamy” może też uwolnić dziecko od poczucia odpowiedzialności, uświadamiając mu, że to nie na nim ciąży obowiązek opiekowania  się rodzicem, że zawsze może i powinno zwrócić się o pomoc do kogoś dorosłego. Historia Emmy dodaje też otuchy pokazując, że zawsze jest nadzieja na pozbycie się supłów i węzłów w naszym życiu. Pomaga odzyskać spokój i poczucie bezpieczeństwa.

„Włosy Mamy” to jedna moich ukochanych książek. Cenię ją za spójność tekstu i obrazu i idealne połączenie funkcji terapeutycznych z walorami literackimi (Da się? Da się!) Na oddzielne zachwyty zasługują NIESAMOWITE ilustracje Sveina Nyhusa. Te włosy oddające wszystkie emocje!

Tytuł został wyróżniony  w konkursie Dobre Strony 2010 na najlepszą książkę dla dzieci i młodzieży i  konkursie Mały i Duży Dong  2010.

 

PODOBNE POSTY

1 Komentarz