Moja mama mieszka w walizce

Moja mama mieszka w walizce, Wirżajtys Monika, Zawadzki Tymoteusz, ilustracje Martyna Rzepecka, Wydawnictwo my all, Bydgoszcz  2017 r., ISBN: 978-83-944885-1-2; wiek 7+

Rozstanie rodziców to prawdziwa rewolucja w życiu dziecka. Książka „Moja mama mieszka w walizce” powstała, żeby pomóc dzieciom odnaleźć się w tej trudnej sytuacji. Napisała ją mama z dziesięcioletnim synem, Tymkiem, na podstawie doświadczeń własnej rodziny. Mama, Monika Wirżajtys,  jest psychologiem i psychoterapeutą i na co dzień zawodowo pomaga innym odnaleźć radość życia po trudnych doświadczeniach.

Bohaterem książki jest dziewięcioletni Antek, którego rodzice rozstali się i sprawują nad nim opiekę naprzemienną. Chłopiec w tygodniu mieszka z mamą a soboty i niedziele spędza z tatą. Ma więc dwa domy, dwie piżamy i dwie szczoteczki do zębów…

„Kiedy jestem z mamą odliczam, ile dni zostało do spotkania z tatą. A kiedy znów spędzam czas z tatą, to liczę godziny do chwili kiedy zobaczę mamę. I tak w kółko”.

Pewnego dnia Antek zauważył, że mamie jest przykro, kiedy on wyjeżdża na weekend (chociaż bardzo starała się to ukryć), postanowił więc zbudować z walizki wehikuł, którym będzie mógł podróżować pomiędzy domami rodziców.

„Czasem [] wyobrażam sobie różne rzeczy. Na przykład, że mieszkamy wszyscy razem w jednym domu, ja, mama i tata. Mogę sobie tylko o tym rozmyślać, bo w realu to by nie wyszło. Wspólny dom odpada, ale już dwa domy połączone czasoprzestrzennym korytarzem brzmi rozsądnie”.

Na sobotę i niedzielę mama przeprowadza się więc do walizki i towarzyszy synowi podczas pobytu u taty (zabawna jest scena, kiedy chłopiec ogląda z tatą film i otwiera szerzej walizkę, żeby mama mogła pooglądać z nimi). Antkowi też jest raźniej kiedy wie, że mama jest gdzieś w pobliżu.

Przemieszczając się swoim wehikułem chłopiec przeżywa różne przygody. Młodym czytelnikom spodobają się podróże w czasie i przestrzeni, przechodzenie na kolejne poziomy wtajemniczenia, portale, potwory i tajne szyfry. Książka ma szansę  dotrzeć do młodych czytelników, ponieważ mówi do nich ich językiem, porusza tematy, które interesują dzieci w wieku 7+. Ale to tylko jeden, najprostszy, poziom odczytania tekstu. Tak naprawdę te podróże wehikułem są rodzajem autoterapii, wyprawami bohatera w głąb siebie, które (jak pisze autorka) „jak w grze komputerowej przenoszą go na kolejny poziom rozumienia siebie i swoich emocji”. Początki nie były dla chłopca łatwe

„Po chwili zdałem sobie sprawę, że jestem w jakiejś czasoprzestrzennej dziurze.  Luce pomiędzy czymś a czymś. W wielkim pustym NIE WIEM. Poczułem taki strach, że zacząłem się dusić. Kompletnie nie wiedziałem co robić, co wybrać, gdzie iść. Myśli kotłowały i się jak w sokowirówce […]”.

Ale z czasem bohater coraz lepiej radzi sobie z emocjami, układa sobie wszystko w głowie, oswaja rodzinną sytuację.

„Na początku myślałem, że to przeze mnie, ale zacząłem wierzyć, że to nie moja wina, kiedy ciągle powtarzali jak to mnie kochają, najbardziej na świecie”.

Co więcej, zaczyna dostrzegać jej dobre strony.

„Tak to już jest, że chłopacy i dziewczyny jakoś inaczej wszystko widzą. Dlatego czasem nie rozumieją, o co im nawzajem chodzi. Tak było z moimi rodzicami. Pewnie mama myślała o liściach, a tata o statkach kosmicznych. I wyszło, jak wyszło. Chociaż ciekawe, bo teraz dogadują się lepiej niż kiedykolwiek”.

Owszem ma teraz dwa domy, dwie szczoteczki do zębów i dwie piżamy, ale ma nadal dwoje kochających rodziców. I podwójne prezenty, wakacje i kieszonkowe:)

Książka nie zawiera rad dla dzieci rozwiedzionych rodziców, bo takie uniwersalne wskazówki nie istnieją. Każda sytuacja, każda rodzina i każde dziecko są inne. Ale czytanie historii Antka może dać dzieciom poczucie wspólnoty doświadczeń (ich sytuacja nie jest odosobnionym przypadkiem, nie są same, inne dzieci mają podobne problemy), które jest bardzo wspierające. Mali czytelnicy znajda tu również akceptację swoich trudnych emocji (mają prawo tak czuć w tej sytuacji, to normalne) i, co najważniejsze, przykład Antka daje dzieciom nadzieję, że trudne chwile miną, że poukładanie życia na nowo, odbudowanie poczucia bezpieczeństwa  i odzyskanie radości życia jest możliwe.

Książka może też pomóc rodzicom  dostrzec, z czym zmaga się ich dziecko (które  widzi i rozumie znacznie więcej, niż nam się wydaje) tak aby mogli pomóc mu przejść przez ten trudny czas. Postawa rodziców jest tu decydująca. Andzia z książki „Dziewczynka z walizkami” i Antek z „Moja mama mieszka w walizce” znajdują się teoretycznie w identycznej sytuacji. Teoretycznie, bo w praktyce ich sytuacja diametralnie się różni. I ta różnica polega właśnie na podejściu  rodziców. Rodzice Antka wznieśli się ponad własne emocje, żeby móc zadbać o emocje syna. Rodzice Andzi, skoncentrowani na własnym bólu, zajęci przepychankami, nie dostrzegają cierpienia dziecka, nie stanowią dla córki żadnego wsparcia.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Większość książek dla dzieci poruszających temat rozstania rodziców (np. „Złodzieje snów”, „Wojna”, „Nowe życie Tildy Bengtsson” „Tata ma dziewczynę”, „Kasieńka”) koncentruje się wyłącznie na problemach związanych z rozwodem. Te książki są oczywiście bardzo potrzebne, ponieważ pomagają dzieciom przepracować te problemy, ale zdecydowanie brakuje mi książek, które dawałyby pozytywne przykłady, że można mieć dobre relacje  z mamą i tatą mieszkającymi osobno, że istnieją szczęśliwe rodziny monoparentalne i zrekonstruowane, że nowi partnerzy rodziców nie muszą być wrogami itd. „Walizka”  może wypełnić tę lukę, pokazując dzieciom, że życie po rozwodzie rodziców istnieje i to życie może być szczęśliwe.

Bardzo ciekawa jest szata graficzna książki autorstwa Martyny Rzepeckiej i Tymka.

 

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy