A niech to gęś kopnie

A niech to gęś kopnie, Marta Guśniowska, ilustracje Robert Romanowicz, Wydawnictwo Tashka, Warszawa 2017, ISBN: 978-83-64634-35-2; 5+

Tytułowa Gęś cierpi na depresję. Jest przekonana, że jest brzydka, nikt jej nie lubi, nikomu nie jest potrzebna i na dodatek odczuwa niemoc twórczą. Jej życie po prostu nie ma sensu. Kiedy pewnej nocy do kurnika włamuje się Lis, Gęś upatruje w tym zdarzeniu szansę na skrócenie swej udręki i próbuje przekonać Lisa, żeby, zamiast kury, pożarł ją.  Lis odmawia twierdząc, że Gęś jest  nieapetyczna, ale bohaterka nie daje za wygraną. Chcąc pozbyć się namolnej Gęsi, Lis obiecuje jej pomoc w znalezieniu konsumenta. Zna Wilka, który jest miłośnikiem egzotycznej kuchni, więc może i kościstą gęsią nie pogardzi. Po drodze na tą oryginalną kolację Gęś i Lis przeżywają różne przygody i  spotykają różne zwierzęta, które starają się przekonać Gęś, że życie ma jednak sens. Dla Niedźwiedzia sensem życia jest przyjemność, dla Mamy Zającowej rodzina, dla Dzikich Gęsi pasja, a dla Pana Wydry praca. Gęś jednak nie jest przekonana. Stwierdza, że sensów nie da się pożyczyć. Każdy musi odnaleźć swój własny. W pewnym momencie odkrywa, że dużą przyjemność sprawia jej kłapanie stopami. Ale czy można nazwać to sensem? W domu Wilka załamana bohaterka wskakuje prosto do brytfanki, by jak najszybciej zakończyć swój marny, pozbawiony sensu żywot. Zanim jednak  woda zdąży się zagotować, Gęś przy pomocy Wilka, Wydry, Niedźwiedzia i Lisa odkrywa jednak swój sens życia.

Świetna historia o poznawaniu siebie, szukaniu tego co naprawdę sprawia nam radość, własnej życiowej drogi. I oczywiście o przyjaźni. Zaskakujący tekst, niebanalne ilustracje. „A niech to gęś kopnie” to jedna z zabawniejszych książek dla dzieci jakie ostatnio czytałam. Jako filolog szczególnie doceniam  gry słów oparte na dwuznaczności wyrazów:

– Chyba nie zrozumiał – powiedziała Gęś sama do siebie. – To może inaczej: do you speak gęsisz? – spytała z angielska, lecz odpowiedzi nie było. – Świnisz? – dopytywała uparcie. –Kurzysz? – nadal nic. Chyba nie kurzy…– stwierdziła z uznaniem. – I bardzo dobrze, bo to niezdrowe na płuca!

 

– Herbatki? – zapytał Niedźwiedź, patrząc jak ciastka znikają w dziobie Gęsi.

– Nie, dziękuję – odpowiedziała Gęś  […].– Ta herbatka jest na wodzie z kałuży.

– Ze stawu – wyjaśnił Niedźwiedź.

– Zestawu też nie chcę – odpowiedziała Gęś. – Wystarczy mi ciasteczko.

 

– Było mi miło – powiedziała na odchodne – jeść ciastka i pływać po kałuży.
– Po stawie – sprostował Niedźwiedź.
– Nic mi nie musisz stawiać! – uśmiechnęła się zalotnie Gęś. – Cała przyjemność po mojej stronie!

Książka Marty Guśniowskiej i Roberta Romanowicza zdobyła Nagrodę im. Ferdynanda Wspaniałego dla Najlepszej Polskiej Książki dla Dzieci 2017 roku.

 

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy