Maja z Księżyca

Maja z Księżyca, Katarzyna Babis (tekst i ilustracje), Wydawnictwo Widnokrąg, Piaseczno 2015, ISBN: 978-83-9386-52-6-0

Ala ma sześć lat. Jej o rok starsza siostra jest ciężko chora. Jeszcze niedawno dziewczynki bawiły się razem  udając, że tańczą w sukienkach z księżycowego pyłu na księżycowym balu.  Teraz Maja leży w szpitalu  podłączona do aparatury podtrzymującej życie a Ala nawet nie może wejść  do  pokoju siostry. Czekając na tatę na szpitalnym korytarzu dziewczynka stara się zrozumieć, co się dzieje. Wyobraża sobie, że Maja jest Księżniczką Księżyca i niedługo tam wróci, żeby zostać królową (bardzo wzrusza mnie ta próba nadania sensu chorobie siostry). Tłumaczy sobie, że Maja musi oddychać specjalnym powietrzem, żeby przyzwyczaić się do atmosfery Księżyca a osoby w białych uniformach to jej służba. A ona, Ala, nie może się zobaczyć z siostrą, żeby nie zarazić jej i jej przyszłych poddanych ziemskimi chorobami. Przecież nie chce, żeby cały księżyc miał przez nią katar!

Wyobraźnia pomaga Ali poradzić sobie z bólem, niepewnością i zagubieniem. W swoich fantazjach Ala tworzy dla siostry (i siebie) lepszy świat. Świat, w którym jest nadzieja i przyszłość. Ala nie wie, jakie kosmiczne przygody czekają na Maję. Może będzie robić na drutach nowe galaktyki, przetykając je gwiazdami i paciorkami planet? Może będzie ścigać się na pędzących rozgwiazdach, podlewać konewką księżycowe kratery i łowić satelity na wędkę? Ale jedno jest pewne –  będzie tam mogła robić wszystko to, na co tutaj nie pozwala jej choroba: biegać, bawić się i głośno śmiać.

Może dorośli nie potrafią rozmawiać z Alą na temat choroby i śmierci siostry i  dlatego dziewczynka i sama stara się znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania? A może rodzice wszystko jej wyjaśniają, ale dziewczynka woli myśleć o chorobie siostry właśnie w ten sposób? Woli własną interpretację wydarzeń? Raczej to drugie, bo na końcu pyta:

– Tato, jak tam jest? – spytała, kiedy niósł ją na plecach do samochodu.

– Gdzie, kochanie?

– Tam, dokąd idzie Maja. Tak naprawdę.

A odpowiedź książkowego taty jest, moim zdaniem, wspaniała:

– Nie wiem, skarbie – odpowiedział tata. – Nikt tego nie wie. Na pewno jest to coś innego niż wszystko, co potrafimy sobie wyobrazić. Możemy tylko próbować.

Książka może pomóc dziecku poradzić sobie z trudnymi emocjami wywołanymi nieuleczalną choroby w rodzinie i pogodzić się ze stratą. Daje też nadzieję, że jego bliskim będzie dobrze tam, dokąd się wybierają. A rodzicom pochłoniętym opieka nad chorym dzieckiem delikatnie przypomina, żeby w swoim cierpieniu nie zapominali o emocjach dziecka zdrowego, nie zostawiali go samemu sobie.

Książkę zilustrowała autorka. Te pastelowe, baśniowe obrazy bardzo pasują do fantazji Ali o kosmicznych przygodach siostry. Ilustracje, delikatne, subtelne a jednocześnie bardzo mocne,  przypominają mi trochę prace Sveina Nyhussa z książek „Grzeczna” i „Włosy mamy”.

 „Maja z Księżyca”  była nominowana  w 2016 r. do Nagrody Literackiej miasta stołecznego Warszawy.

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy