Czarne życie

Czarne życie, Amanda Eriksson (tekst i ilustracje), przekład Hanna Dymel-Trzebiatowska, Wydawnictwo EneDueRabe, Gdańsk, 2011, ISBN: 978-83-62566-06-8; wiek 5+

Czarne życie to ostatnia część trylogii, do której należą również „Inne życie” i „Różowe życie”. Znana nam rezolutna pięciolatka (której imienia nadal nie poznaliśmy) zastanawia się nad istotnymi sprawami. Tak jak w poprzednich książkach, autorka przyjmuje perspektywę dziecka. Tym razem dziewczynka wybiera się z babcią na pogrzeb jej kuzynki. Bohaterka obserwuje z zaciekawieniem wnętrze kościoła i uczestników pogrzebu. Jak to dziecko, koncentruje się na konkretach i szczegółach. Na tym, że wszyscy są ubrani na czarno, kolczyki babci delikatnie pobrzękują, ktoś szura butami a ktoś inny zapomniał chusteczki. Podobają jej się kwiaty i świece. Stwierdza nawet, wprawiając babcię w zakłopotanie, że też chce „tak mieć”. Po pogrzebie biorą udział w stypie i dziewczynka dziwi się, że żałobnicy wesoło rozmawiają, śmieją się i jedzą tort. Kiedy podekscytowana opowiadała o pogrzebie dziadkowi, ten proponuje, że mogą pochować nieżywą mysz, którą dziadek znalazł w ogrodzie. Dziewczynka robi z pudełka po zapałkach trumnę a z pomalowanego kamyka nagrobek. Przygotowuje poczęstunek i zaprasza gości. Miała nawet wygłosić mowę pożegnalną, ale nagle zrobiło jej się bardzo smutno. Pogrzeb myszki wywołał w bohaterce emocje, których nie czuła w kościele.

Dziadek zawsze traktuje wnuczkę poważnie. Szczerze i z szacunkiem odpowiada na jej pytania. Tym razem mówi:

Wiesz, niektórzy wierzą, że kiedy się umiera, to idzie się do raju. Inni wierzą, że się po prostu znika. A jeszcze inni, że myśli i marzenia człowieka rodzą się na nowo w innym człowieku. Lub zwierzęciu.

(W książkach Amandy Eriksson nie ma  „jedynych słusznych” odpowiedzi, zawsze jest  miejsce na różne poglądy). Wnuczka decyduje, że będzie po śmierci koniem w Mongolii. Zastanawia się tylko, czy będzie się wtedy mogła przebierać za pirata albo nosić swoje różowe ubranko. Temat wydaje się więc choć trochę oswojony.

Niedługo dziewczynka znowu bierze udział w rodzinnej uroczystości, tym razem chrzcinach i przekonuje się, że płakać można również ze szczęścia.

„Czarne życie” to nie jest  książka terapeutyczna dla osieroconych dzieci (jak np. „Bajki Plasterki”, albo „Wszędzie i we wszystkim”), ale świetnie nadaje się do oswajania tematu śmierci. Książka pokazuje też maluchom, że w życiu przeplatają się ze sobą radość i smutek, śmierć i narodziny. To istotne, bo unikając trudnych tematów, zaprzeczając istnieniu smutnych aspektów życia pokazujemy dziecku niepełny, a przez to nieprawdziwy, obraz rzeczywistości i uniemożliwiamy mu przygotowanie się na, nieuniknioną przecież, konfrontację  z „ciemnymi” stronami życia.

W trylogii  Amandy Eriksson szczególnie podoba mi się, że dzieci mają prawo pytać o wszystko, a dorośli nie unikają odpowiedzi, nie zbywają ich mówiąc, że są za małe, że nie zrozumieją. Odpowiadają na trudne pytania prosto, bez wielkich słów, a jeśli nie znają odpowiedzi, nie wstydzą się tego przyznać. Mama i dziadkowe nie pouczają dziewczynki, nie narzucają własnego zdania. Pozwalają jej  próbować i wyciągać wnioski. Co więcej,  towarzyszą jej w tych próbach (pogrzeb myszki, zamiana domów). Warto zwrócić uwagę na panującą w książkach autorki wolność osobistą. Bohaterowie nie kierują się tym co „wypada” i „należy” mogą np. nie pójść na pogrzeb, jeżeli nie lubią takich uroczystości (jak dziadek) mogą też pójść w stroju pirata (jak wnuczka). I nikt się nie oburza.

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy