Zielony i Nikt

Zielony i Nikt, Małgorzata Strzałkowska, ilustracje Piotr Fąfrowicz, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2014 r., ISBN: 978-83-61824-69-5; wiek 6+

Z książek Małgorzaty Strzałkowskiej znałam do tej pory „Wierszyki łamiące języki” i bardzo lubianą przez moje dzieci wierszowaną serię „ABC… uczę się!”. „Zielony i Nikt” to coś zupełnie innego. Nie znajdziemy tu rymów, ale znajdziemy piękną baśniowa przypowieść  ze wzmacniającym przekazem.

W starej, wyschniętej studni na leśnej polanie mieszkał Nikt. „Nie opuszczał nigdy swojej kryjówki. (…)  Studnia była całym jego światem”. Każdy dzień Nikta wyglądał tak samo, a jego jedyną rozrywką było obserwowanie w kawałka nieba, który był widoczny z dna studni. Nikt policzył, że księżyc widział już trzy tysiące sześćset pięćdziesiąt razy a promyki słońca trzy tysiące sześćdziesiąt razy. Ale całego słońca nie widział jeszcze nigdy. Nigdy nie widział też drzew rosnących wokół studni. I chociaż  jego życie było samotne, smutne i monotonne, Nikt wmawiał sobie, że tak mu dobrze. Ale pewnego dnia do studni ktoś zajrzał.  To  Zielony –  wielbiciel wszystkiego, co zielone – trawy, koniczyny, drzew a nawet … szpinaku. Zielony zaczął namawiać Nikta na spacer. Nikt początkowo wahał się. Bał się wspinaczki po linie i tego, co go czeka na zewnątrz, ale Zielony dodawał mu otuchy i mocno trzymał linę. Zielony wiedział, że możemy komuś pomóc wyjść z jego studni, ale nie możemy go stamtąd wyciągnąć:

Sam musisz wejść! Ale ja będę cię asekurował!

Nikt szybko przekonał się, że warto było podjąć ryzyko. Zobaczył, jak wiele go omijało przez kurczowe trzymanie się bezpiecznej kryjówki. Świat poza studnią okazał się się cudowny! Pełen zachwytu bohater powiedział do nowego przyjaciela:

Dziękuję Ci… za to wszystko…

A Zielony odpowiedział:

Och! To jeszcze nic! Dopiero się zdziwisz, kiedy wzejdzie słońce! Wiesz, trochę Ci zazdroszczę… To musi być wspaniałe, zobaczyć je po raz pierwszy!

Nikt wrzucił linę na dno studni. Już nie będzie mu potrzebna.

Lubię książki, których przekaz jest niejednoznaczny, które dają czytelnikowi wiele możliwości interpretacyjnych, które każdy może odczytać inaczej. Dla mnie „Zielony i Nikt” to opowieść o tym, że lęki i przyzwyczajenia nas ograniczają, że wiele tracimy, gdy nie chcemy opuścić swojej strefy komfortu. A zmiany wcale nie muszą być złe. Książka zachęca do przełamywaniu lęku przed tym, co nieznane, aktywnej postawy wobec życia, podejmowania wyzwań, otwierania się na nowe, schodzenia z utartej ścieżki. A także uważnego rozglądania się, czy wokół nas nie ma kogoś, komu trzeba potrzymać linę.

Mimo że historia Zielonego i Nikta nie została napisana do tego celu, to widzę w niej duży potencjał terapeutyczny. Książka spełnia podstawowy wymóg stawiany tzw. bajkom terapeutycznym, czyli prezentuje aktywną postawę bohatera. Zielony (w roli eksperta) wspiera, pomaga, wskazuje rozwiązanie, ale nie rozwiązuje problemu za bohatera; to działanie Nikta (podjęcie próby przełamania własnych lęków, zmiana sposobu myślenia i zachowania) prowadzą do pozytywnego zakończenia.

Książkę „Zielony i Nikt” polecam dzieciom, na które czekają nowe wyzwania (np. zaczynają edukację szkolną albo zmieniają szkołę), albo dzieciom nieśmiałym, wycofanym. To również wspaniała lektura dla dorosłych, którzy poddali się codziennej rutynie i utracili radość życia. Czytałam też bardzo ciekawy scenariusz zajęć biblioterapeutycznych skierowanych do seniorów, którym wydaje się, że w życiu nie spotka ich już nic dobrego, że  jest za późno na zmiany i marzenia.

Książka M. Strzałkowskie została obsypana (zasłużonymi) nagrodami: wyróżnienie literackie w konkursie polskiej sekcji IBBY na Książkę Roku 2009, nagroda Zielona Gąska 2009 w konkursie Fundacji Zielona Gęś im. K. I. Gałczyńskiego, wpis na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej w 2010 r., tytuł  Białego Kruka 2011 nadawany przez Internationale Jugendbibliothek w Monachium.

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy