EMIGRACJA OCZAMI DZIECKA

Pod koniec  2016 roku za granicą pracowało ponad 2,5 mln Polaków (dane GUS). Rodzice często bagatelizują problemy wyjeżdżających do innego kraju dzieci zakładając, że maluchom łatwo przyjdzie nauka języka, szybko nawiążą nowe znajomości i bez problemu odnajdą się w nowej sytuacji. A przecież emigracja oznacza wywrócenie całego świata dziecka do góry nogami, zostawienie tego, co bliskie, oswojone, bezpieczne na rzecz tego, co obce i  budzące lęk.

Przedstawiam książki (jedna dla dzieci młodszych, druga dla starszych), które pokazują emigrację zarobkową z punktu widzenia dziecka, opisują problemy, z jakimi muszą się mierzyć mali emigranci i, przede wszystkim,  mogą ułatwić dzieciom trudny proces aklimatyzacji.

Matylda wyjeżdża, Justyna Zbroja, ilustracje Katarzyna Petersen, Oficyna Wydawnicza Stopka, 2015, ISBN 978-83-63586-01-0

IMG_1096-2Autorka napisała książkę obserwując emigracyjne doświadczenia swojej siedmioletniej córki w Danii. Tak powstało ilustrowane opowiadanie o Matyldzie, z którą mogą się utożsamić dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, które znalazły się w podobnej sytuacji. Książka dobrze oddaje trudne emocje dziewczynki – lęk przed nieznanym, brak poczucia bezpieczeństwa, niepewność i tęsknotę.

Kilkuletnia Matylda wyprowadza się  z rodzicami do obcego kraju.  Jest smutna, że może zabrać tylko tyle zabawek, ile zmieści się do plecaka i musi opuścić mieszkanie, które może jest zbyt ciasne, ale jej się podoba.

Jeśli w nowym kraju, do którego się wybieramy, nie będzie filiżanek i moich wszystkich zabawek, to znaczy, że będzie tam gorzej.

Zupełnie obce otoczenie, inne zwyczaje, nowe jedzenie i niezrozumiały język sprawiają, że Matylda ma wątpliwości, czy rzeczywiście, jak zapewniał tata, przeprowadzili się do raju. W nowym kraju dziewczynka bardzo tęskni za babcią. Czuje się też samotna i martwi się, że nie znajdzie tu przyjaciół.

Chętnie poznałabym jakąś dziewczynkę, ale jak będę z nią rozmawiać, skoro w języku obcym znam tylko dwa słowa „pies” i „piłka”. To za mało, żeby zapytać: „Czy chcesz się ze mną pobawić?”

Bohaterka przeżywa też trudne chwile w szkole, gdzie nie rozumie, co mówią inne dzieci i nauczyciele.

Jedna z dziewczynek z jasnym warkoczem uśmiechnęła się do mnie. Chcę zapytać, czy usiądzie ze mną w ławce, ale wcale nie wiem jak, więc płaczę.

Pani bierze książkę i czyta dzieciom. One słuchają z otwartymi ustami, śmieją się albo mają smutne miny. A ja nic ale to nic nie rozumiem. Po powrocie do domu postanawiam, że już nigdy więcej nie pójdę do szkoły.

Matylda może liczyć na wsparcie ze strony rodziców. Z pomocą przychodzi też wyobraźnia – wycieczki balonem do domku babci w Polsce i dobre rady skrzata Rysia.

Kiedy po jakimś czasie babcia odwiedza rodzinę, odnosi wrażenie, że wnuczce udało się oswoić ten nowy kraj i znaleźć w nim swoje miejsce.

Wiek 5+

Moje Bullerbyn, Barbara Gawryluk, Wydawnictwo Akapit Press,  Łódź 2010, ISBN 978-83-62199-84-6

Rodzice nastoletniej Natalki dostali dobrą pracę w szwedzkim szpitalu. Dziewczyna musi opuścić dziadków, przyjaciółki, zostawić szkołę, ukochany klub hip-hopowym i wyjechać do obcego kraju, o którym nawet nie wie, gdzie leży. Natalia jest załamana.

Nikt nie liczył się ze mną. Nikogo nie obchodziło, co czuję […]

W środku wakacji dowiedziałam się, ze nie wrócę już do mojej szkoły. Że nowy rok szkolny zacznę w nowej szkole, w nowym mieście i… w nowym kraju!

Nowe życie? Ale gdzie? Dokąd chcecie jechać? – krzyczałam.  Do Warszawy? A może gdzieś na wieś? A co z moimi koleżankami? A mój pokój? Właśnie mi go pomalowaliście! Nigdzie nie jadę. Mogę zostać z dziadkami i was odwiedzać.

Przygoda? Mam gdzieś taką przygodę! I waszą pracę! I tą waszą Szwecję! Gdzie to w ogóle jest? Gdzieś na końcu świata!

Nic się nie ułoży! Nic a nic! Dlaczego to przede mną ukrywaliście! Mam tak po prostu zniknąć z mojej klasy? Wykreślą mnie z dziennika? A co z tańcem? Miałam zacząć  nowej grupie! A co z Antosią? Z Martą? Przecież o mnie zapomną. Moje najlepsze przyjaciółki!

Natalia martwi się, że w Szwecji z nikim się nie dogada, nikt jej nie polubi, będzie się czuła inna, będzie miała problemy w szkole itd. Początki są rzeczywiście trudne. Dziewczynkę dziwią szwedzkie zwyczaje i potrawy, tęskni za babcią, pierogami, swoim pokojem a nawet szkołą.

Wszystko jest inaczej! Wszystko! W życiu nie przypuszczałam, że będę tęsknić za szkołą!. Ale za tą moją, za tą w Krakowie. Bo tutaj to chyba nigdy się nie przyzwyczaję.

Ale z czasem okazuje się, że to nowe życie nie jest takie straszne. Dziewczynka daje sobie radę z nauką, znajduje przyjaciół i okazuje się, że z hip hopu też wcale nie musi rezygnować.

Ty słyszysz, co ja mówię? Sama nie mogę w to uwierzyć. „Będzie dobrze, Natalko” – tak mi wszyscy mówili. I chyba już jest dobrze!

IMG_1078=2Ten dość bezbolesny proces adaptacji bohaterki na pewno po części wynika z faktu, że autorka chciała dodać otuchy małym emigrantom, zamiast ich straszyć i zniechęcać. Ale na pewno nie bez znaczenie jest również kraj, do którego wyjechała rodzina Natalki, czyli wielokulturowa, otwarta na emigrantów Szwecja (która przyjęła najwięcej uchodźców per capita). Cała rodzina bohaterki spotykała się z życzliwością i pomocą ze strony Szwedów, wszyscy rozumieli ich trudności i bardzo się starali ułatwić im odnalezienie się w nowej rzeczywistości (Natalka mogła chodzić na bezpłatne lekcje szwedzkiego, nauczycielka wyznaczyła dziewczynkę, która miała „opiekować się nią i wszystko tłumaczyć” itd.). Czytając „Moje Bullerbyn” myślałam o innej książce tej samej autorki – „Teraz tu jest nasz dom”- opowiadającej historię rodziny, która uciekła do Polski przed wojną na Ukrainie. Uderzająca była różnica pomiędzy empatią i gotowością do pomocy Szwedów i Polaków.

Wiek 9+

Temat trudnej adaptacji za granicą podejmuje też znakomita „Kasieńka”.

 

 

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy