FLORKA. LISTY DO JÓZEFINY

Florka. Listy do Józefiny, Roksana Jędrzejewska–Wróbel, ilustracje Jona Jung, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2011, ISBN 978-83-7672-027-2

Ryjówka Florka opisuje w  listach do przyjaciółki z wakacji, myszki Józefiny, co jej się ostatnio przydarzyło. Najważniejszym wydarzeniem jest fakt, że dziewczynka została starszą siostrą, i to braci bliźniaków! Florka skarży się Józefinie, że wszyscy  goście, nawet jej własne przyjaciółki, interesują się tylko maluchami, których Florka nazywa Wrzaskunem i Wyjcem. Rodzice, ciocie, wujkowie i sąsiadki zachwycają się chłopcami i  przynoszą im zabawki a na  nią nikt nie zwraca uwagi.  Nikt nie ma dla niej czasu. Dziewczynka musi bawić się sama, i to najlepiej cichutko, a rodzice przypominają sobie o niej tylko wtedy, gdy trzeba podać pieluchę, smoczek, albo popilnować, żeby bracia nie spadli z kanapy. Starsze siostry są takie biedne! Na szczęście babcia, która przyjechała pomóc mamie,  stwierdza, że „jest już za stara na takie wrzeszczące maluchy i woli porozmawiać z kimś interesującym.”  I rzeczywiście babcia i Florka dużo rozmawiają. Za namową babci Florka sprawdza, jak to jest być dzidziusiem, stwierdza że to straszna nuda i przestaje zazdrościć braciom. Woli jednak zostać sobą, „nawet gdyby nikt nie miał się nią zachwycać.”

Na rynku jest wiele publikacji, które mają przygotować dzieci na pojawienie się w domu rodzeństwa, ale ta, ze względu na humor, była naszą (moją i syna) ulubioną. Książeczka napisana jest w pierwszej osobie, z punktu widzenia małego dziecka i właśnie zabawne komentarze bohaterki sprawiają, że podczas lektury dzieci i dorośli zaśmiewają się w głos:

„Mama zapytała mnie dzisiaj, czy wolałabym braciszka czy siostrzyczkę, to powiedziałam, że tak naprawdę, to chciałabym, żeby urodziła mi pieska. Albo chociaż jakąś fajną zabawkę. Na przykład pluszowego mamuta.”

„Widziałam kiedyś jednego dzidziusia na spacerze – był łysy, obśliniony, leżał w wózku i trochę śmierdział. Mama wytłumaczyła mi, że to dlatego, że takie dzidziusie robią kupy w pieluchy. Ale teraz chyba o tym zapomniała, bo jak się dzisiaj zapytałam, czy ten nasz też będzie śmierdział, to mama powiedziała, że wręcz przeciwnie – będzie śliczny, różowiutki i pachnący. Całe szczęście! Pewnie teraz wymyślono jakiś nowy nieśmierdzący model dzidziusia”.

PODOBNE POSTY

Brak komentarzy