KIEDY KIEDYŚ, CZYLI KASIA, PANJAN i PANGÓR

Kiedy kiedyś, czyli Kasia, Panjan i Pangór, Jarosław Mikołajewski, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2011, ISBN: 978-83-237-5290-5

Książka opowiada o przyjaźni małej Kasi i staruszka z sąsiedztwa. Dziewczynka bardzo lubi spędzać czas z Panjanem, karmić gołębie i rozmawiać. Niestety Pan Jan jest ciężko chory. Spowodowane chorobą zmiany w wyglądzie sąsiada budzą ciekawość Kasi. Pan Jan nie zbywa Kasi, traktuje ją z szacunkiem i odpowiada na każde pytanie małej przyjaciółki, ale robi to z wielką delikatnością i humorem:

„- Co się panu stało z włosami?! – pyta mała.

– Wyobraź sobie, że nagle zerwał się wiatr i strząsnął mi je z głowy na ziemię jak jesienne liście.

– Dlaczego panu tak trzęsą się ręce – pyta Kasia innym razem, widząc, że trudno mu trafić dłonią do torebki z pokruszonym chlebem.

– Próbuję przechytrzyć gołębie – śmieje się staruszek. – One myślą, że rzucam w lewo, a ja rzucam w prawo, one że tu, a ja tam. Taka zabawa.”

Kiedy Pan Jan umiera, rodzice Kasi nie wiedzą, jak powiedzieć o tym córce, ale okazuje się, że Panjan przygotował już dziewczynkę na dzień, kiedy go nie zastanie na ławce przed domem. Staruszek opowiedział jej, że marzy o podróży na nieznane, egzotyczne wyspy, z przyjacielem z lat dziecięcych – Pangórem. Pangór może przyjść po niego w każdej chwili i może się zdarzyć, że Pan Jan nie zdąży pożegnać się z Kasią. Sąsiad zostawił jeszcze dla dziewczynki list z prośbą, by nadal karmiła gołębie. Ich rozstanie było wzruszające, ale nie  smutne. Kasia żałuje, że nie spotkają się  już na swojej ławeczce, ale wie, że spełniło się największe marzenie Panjana – przyszedł po niego Pangór i popłynęli razem na Ocean Spokojny. I cieszy się ze szczęścia przyjaciela.

Lektura książki „Kiedy kiedyś…” oswaja najmłodszych z tematem odchodzenia. Może też pomóc przygotować dzieci na taką „podróż” kogoś bliskiego. Historia jest z jednej strony bardzo realistyczna (autor pisze bezpośrednio o starości, niedołężności, chorobie, zanikach pamięci, wypadaniu włosów i drżenie rąk) a jednocześnie śmierć została przedstawiona w sposób subtelny i poetycki (ani razu nie pada tu słowo „śmierć”).

img_7768-22Nie jestem pewna, czy posłużenie się metaforą podróży w rozmowie z dziećmi o śmierci jest najlepszym rozwiązaniem. Moim zdaniem może to wprowadzać  w błąd, że osoba, która odeszła, może jeszcze wrócić, że rozstanie nie jest ostateczne. Ale na pewno dla wielu osób ta metaforyczność i brak dosłowności będą stanowiły zaletę książki. Na szczęście mamy już na rynku spory wybór publikacji dla dzieci poruszających temat śmierci i każdy rodzic może wybrać taką pozycję, która będzie najbliższa jego sposobowi postrzegania śmierci i przede wszystkim najbardziej odpowiednia dla jego dziecka.

Urodę tekstu podkreśla oryginalna szata graficzna. Książka ma duży format a ilustracje Doroty Łoskot-Cichockiej są ciekawymi kolażami złożonymi z rysunków, szkiców, obrazów malowanych farbą, wycinków z gazet itd.

Książka otrzymała wyróżnienie w konkursie Książka Roku 2011 – Nagroda Literacka Polskiej Sekcji IBBY.

Metaforę podróży znajdziemy też w ksiązce na temat śmierci skierowanej do młodszych dzieci – „Cudowna wyspa dziadka”.

 

PODOBNE POSTY

1 Komentarz